Hej kobitki... nie wiem czy to w tym temacie - jak trądzik, to chyba tu
Bo u mnie problemy z trądzikiem były od ZAWSZE - jak miałam 11 lat to już go miałam

odwiedziłam kilkunastu dermatologów, próbowałam najróżniejszych mazideł, w końcu trafiłam na ginekolożkę, która przepisała mi Diane. Stał się cud, pryszcze zeszły w 2 miesiące. Pobrałam jeszcze trochę tą dianę, potem przestałam, po około pół roku. jakiś czas miałam spokój, a potem trądzik zaczął powoli nawracać... po drodze brałam jeszcze regulon, potem znów przerwa... po 2 latach od Diany, mój trądzik przeszedł samego siebie, zaczęły mi na buźce wyskakiwać olbrzymie, bolące 'bomby', i to po kilka na raz... chcąc nie chcąc, udałam się znów do ginki, żeby mi coś dała - dostałam z powrotem Diane. Brałam, brałam, pryszcze najpierw znikły a potem... zaczęły wracać. Gin zmieniła mi tablety na Yaz, m. in też dlatego, że po Dianie źle sie czułam. Teraz kończę pierwsze opakowanie Yazu, a moja cera zaczyna mnie przerażać...

Czy jest możliwe, że mój organizm 'uodpornił' sie na tabletki? Gdzie teraz szukać pomocy, jak nawet to nie pomaga?

Buuu

zaczynam bać sie patrzeć w lusterko, żeby nie odkryć na twarzy nowych 'niespodzianek'