za moich czasow juz nie bylo dzienniczkow tylko raczej na ostatniej stronie w dzienniku bylo miejsce na uwagi;
w podstawowce rozgniatalismy na lekcji religii tic-taci i chlopaki wciagali to przez nos [ale dzieci sa głupie] siostra wpisala taka uwage: "wciagaja podejrzana substancje przez nos nie zwazajac na uwagi osoby duchownej"
a w lo tez mialam niezla klase i uwag bylo mnostwo. nienawidzilismy sie z babka od niemca,ktora byla iuosobieniem pdeantyzmu i niemieckiego pozadku. zawsze jak wchodzila do kalsy i wszyscy wstawali to moj kumpel stukal obcasami i darl sie "Heil Hittler!" i w sumie za to zachowanie miesly najbardziej przewalone.
teraz na studniach tez mam niezla grupe i caly czas doatjemy opieprz od glupiego wykladowcy.
ostatnio np. ja dostalam opierdolke w slowach (miedzy innymi nie chce mi sie wszystkiego poisac bo az zal dupe sciska): "ludzie którzy sprzedaja pietruszke na targu maja wiecej oglady i dobrego wychowania niz pani pokolenie!"