ja miesiąc temu współorganizowałam wieczór panieński przyjaciółki.w jej przypadku wszelkie kluby i włóczenie się po mieście odpadały,więc wywiozłyśmy ją na jej własną działkę

kilka dni przed imprezą cichaczem powiesiłyśmy jej na bramie wielkie zawiadomienie,w którym napisałyśmy,że impreza odbędzie się tego i tego dnia w godzinach nocnych oraz żeby czekała na dalsze instrukcje w dniu imprezy,w swoim domu ok godziny 18.
w dniu imprezy pojechałyśmy ze świadkową na działkę i przystosowałyśmy teren-na werandzie powiesiłyśmy wielki napis "wieczór panieński> i ok 50 balonów,w których były zadania,wróżby,śmieszne hasełka,a w jednym był bonus-woda

w tym samym czasie pozostałe koleżanki zapakowały pannę młodą do pociągu i ku jej zaskoczeniu-dostarczyły na działkę <z której specjalnie wracała do Warszawy

> później rozpaliłyśmy grilla,piekłyśmy kiełbaki,piłyśmy wino i gadałyśmy głupoty.o północy był tort <niestety,nie w kształcie penisa-młoda by nas zabiła

> i szampan i dalej wygłupy do rana

co jakiś czas panna młoda przebijała kolejny balonik,a jeśli było w nim zadanie-musiała je wykonać.była to m.in wspólna próba kankana,pokaz pierwszego tańca <partnera zastąpiła miotła>,wypicie soku z cytryny,który dla niej własnoręcznie wycisnęłyśmy,narysowanie portretu przyszłego męża jedną ręką na wiszącym balonie oraz przymiarka sukni ślubnej,którą robiłyśmy z papieru toaletowego
ogólnie-sporo śmiechu i wygłupów