WItajcie....Prawdę mówiąc potrzebuję się wygadać...Po dwóch latach bycia razem postanowiliśmy razem zamieszkać....Wydawało mi się , że nic lepszego nie może nas spotkać. Wyobrażałam sobie jak, gdzie i jak często będziemy się kochać...Mieszkamy sami od kilku miesięcy i co???? NIC! Bardzo rzadko się kochamy ( przynajmniej jak dla mnie). Lepiej było jak mieszkaliśmy oddzielnie...Naprawdę....Eh ci mężczyźni!!!! Chyba nigdy ich nie pojmę!
Myślisz, że to tylko 'wina' mężczyzny? Jak dochodzą do gry rachuneczki, brudne skarpeteczki, naczynka do mycia, kupeczka pieseczka do posprzątania to może i ochota na seks mniejsza ?
_________________
migotka08 [Usunięty]
Wysłany: Nie 24 Cze, 2007 21:48
już się poprawiłam. jest śląSk A tak poza tym....częste kochanie się nie było powodem wspólnego zamieszkania...Po prostu chcemy być razem a to było tylko moje wyobrażenie...W konfrontacji z rzeczywistością moje wyobrażenia przegrały...Jednak nie zmienia to faktu, że wspólne zamieszkanie było najlepszą rzeczą jaka nam się w życiu przytrafiła Dziewczyny...jesteście kochane
to chyba jest tak zakodowane, jak musisz kombinowac to jest wieksza motywacja i radocha, a jak masz cos niby zawsze pod reka to juz sie nie chce az tak bardzo :p
_________________ W gruncie rzeczy Rosemary jest całkiem fajna
migotka08 [Usunięty]
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 06:37
Centurion - strzał w 10. Nikt by lepiej tego nie ujął....Dzięki
Poza tym kiedy jestescie razem czesto, wrecz prawie caly czas to sie do siebie dopasowujecie, dostrajacie organizmy. Ja jestem z lubym od ponad roku, jak sie widujemy to niemal zawsze na caly weekend lub tydzien, dwa. Na poczatku rzucalismy sie na siebie jak wyglodniale zwierzeta, teraz kochamy sie rzadziej, co nie znaczy, ze gorzej, po prostu nie na zasadzie "na zapas", bo jak mamy dla siebie 2 tygodnie to po dwoch dniach szalonego seksu nie moglibysmy funkcjonowac.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
kasia24 [Usunięty]
Wysłany: Sro 27 Cze, 2007 09:41
a ja sie brobnie przed wpsolnym zamieszkaniem. mysle ze nawet po dwoch latach to torche wczesnie...ale to tylko moje zdanie bo nei jestem jeszcze na to gotowa. wole kombinowac nim miesc wszystko na tacy podane hehe. oraz lubei moja sfere wolnosci
Ja zamierzam z moim zamieszkać od października. W mieszkaniu będzie jeszcze dwóch naszych kumpli, więc nie będzie to tak stricte nasze mieszkanie. Choć... I tak sie pewnie dużo o nim dowiem Zobaczymy jak to będzie :>
Wiek: 23 Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 246 Skąd: warszawa
Wysłany: Sro 27 Cze, 2007 10:17
U nas jest tak,że nawet gdyby6smy chcieli razem miszkac to by nie dało rady ze względu na rodziców. Mama jak mama-przełknęła by to jakoś, ale z tata to bym sobie raczej nie poradziła. Jak pójdę na studia dzienne to być może bedzie musiał ciut zminic pogląday, bo wtedy to raczej już razem zamieszkamy. Póki co nie mamy praktycznie żadnych doświadczeń ze wspólnym mieszkaniem, bo na spanie u sibie na wzajem czy cos w tym stylu tez pozwolenia nie mamy (po czterech latach bycia razem). Ale Cóż. Jestesmy do tego przyzwyczajeni i czekamy cierpliwie póki co...
My jestesmy razem rok i niedlugo bedziemy mieszkac razem, wiemy juz mniej wiecej jak to jest, bo jak jestem u niego na tydzien czy dwa to on normalnie chodzi do pracy, a ja siedze w domu i gotuje, sprzatam itp. wiec jest ot jakis trening, wiemy juz czego nawzajem nie lubimy, do paru rzeczy sie przyzwyczailismy.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
migotka08 [Usunięty]
Wysłany: Sro 27 Cze, 2007 11:11
Centurion napisał/a:
to chyba jest tak zakodowane, jak musisz kombinowac to jest wieksza motywacja i radocha, a jak masz cos niby zawsze pod reka to juz sie nie chce az tak bardzo :p
Święte słowa, ale tak naprawdę to każda z Was ma trochę racji. Do Kasi24 - dla mnie dwa lata to wystarczająco dużo czasu aby podjąć decyzję o wspólnym zamieszkaniu. bardzo tego chcieliśmy, dlatego zdecydowaliśmy się kupić mieszkanko Mam nadzieję, że jak oboje przyzwyczaimy się do nowej sytuacji - będzie lepiej
Wiek: 23 Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 246 Skąd: warszawa
Wysłany: Sro 27 Cze, 2007 11:59
My gdybyśmy wiedzieli,że rodzice się nie zbuntują to pewnie bysmy też razem od października mieszkali...Ale tak to był by trójkąt:mój chłopak, ojciec i ja
ja podczas wyjadu za granice, do pracy mieszkalam z moim i naprawde super bylo podoba mi sie to, ale poki co nie zapowiada sie na wspolne mieszkanie...
bo na spanie u sibie na wzajem czy cos w tym stylu tez pozwolenia nie mamy (po czterech latach bycia razem).
jejq u mnie jest to samo...
wielkie halo bylo zeby na wakacje razem jechac rok temu... ale olalam "krzywer texty mamauski i ojca... i pojechalismy i bylo git:) a spac u siebie tez nie spimy, moze czasem tak do 3-5 rano i pozniej mozna powiedziec ze usnelismy;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum