czesc! Zacznę od tego że leczyłam sie na infekcje grzybicza, brałam tabletki i globulki i skoczylam. potem dostałam okres i w 12 czy w 16 dniu cylku miałam sie zgloosic na cytologię(na NFZ) i tak zrobiłam. Po 3 tyg dostalam wyniki i moja pani doktor powiedziała ze mam ASC-US, z tego co wiem na wynikach były jeszcze zaznaczone atypowe komórki endocerwikalne i zadnej grzybicy czy innych świństw, tylko to. Cos tam jeszcze bylo napisane odręcznie drobnym pismem ale oczywiście nie dało sie z tego wyczytac. Pani ginekolog nawet mi nie wytłumaczyła co to jest, tylko powiedziała ze musze sobie zrobic prywatnie juz wymaz 250 zł i potem pani dobierze mi leczenie ale nie farmaceutyczne tylko bede musiala sie zaszczepic (chodzi o te szczepionki na wirus wywołujący raka szyjki macicy) Ja poprostu zdębiałam, próbowałam sie jeszcze dopytywac ale ona mnie zbywała, powiedziała tylko ze to jeszcze nic nie jest,ale leczyc sie musze. Potem jak przemyslałam sobie całą sytuacje jeszcze raz na spokojnie, to doszłam do wniosku ze ona jakos chyba koniecznie chciała zebym poszła do pani w pokoju obok i zrobiła ten wymaz i zebym sie zaszczepiła(jakby podsyłała jej klientki na szczepionki spacjalnie) nic mi przy tym nie wyjaśniając. więc sobvie postanowiłam że pojde sobie i skopiuje wyniki(bo ich nie dostałam tylko śą przy mojej karcie) i pójdę sie skonsultowac do innego lekarza. Pocztałam troche w internecie i to równie dobrze moze byc rezultat regeneracji albo tabletek antykoncepcyjnych(czemu pani doktor zaprzeczyła- "to nie ma ze sobą absolutnie nic wspólnego- to sa całkowicie inne hormony" powiedziała. Myślałam tez zeby zrobic powtórna cytologię ale juz prywatnie, słyszałam ze ta jest dokładniejsza i wszystko jest wyszczególnione, ale chyba najpierw poradze sie innego lekarza:( Jak Myslicie????
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum