hmm sytuacja jest trochę zawiła....przez ta sytuacje zaczęłam mieć wątpliwości co do niego czuje( miałam jej już rok temu ale dość szybko wtedy przeszły wiec uznałam ze wszystko ok) i jakieś 2 tygodnie temu mu o tym powiedziałam wiec doszliśmy do wniosku ze robimy sobie przerwę. W czasie przerwy całowałam się z tym kolegą(błąd wiem

). Przyznałam mu się, bo chciałam być uczciwa no i on uznał, że to nie ma sensu.
Rozstaliśmy się w sumie dość pokojowo, dalej mamy kontakt i wiem, ze on długo jeszcze będzie dla mnie bardzo bliską osobą ale nie jest łatwo. To był mój pierwszy prawdziwy związek (teraz mam 20 lat) i po 4 latach z nim spędzonych dziwnie się czuje jako singielka. No i głupio mi, że go zraniłam bo to był dobry facet. Choc z drugiej strony mam wrażenie, ze już jakiś czas temu miłość przerodziła się w przyzwyczajenie....
dzieki za słowa otuchy