nie wiem co sadzić o pewnej sytuacji wiec proszę o obiektywna ocenę. byłam dwa dni temu na imprezie, sama bez mojego chłopaka. Był tam za to mój nowy kolega sporo razem tańczyliśmy, momentami bardzo blisko siebie ale kiedy czułam ze przesadzamy to odsuwałam go od siebie mówiąc ze mam chłopaka ze nie możemy, ze mnie kusi ale to było by świństwo. Wracaliśmy późno wiec odwiózł mnie nocnym do domu, siedzieliśmy w autobusie przytuleni i trzymaliśmy się za rękę ale rozmowa cały czas była w tonie ze to może być tylko koleżeńskie, ze nie można nic więcej itp. I faktycznie do niczego więcej nie doszło, poza takim zwykłym przytulaniem.
Kocham mojego chłopaka, jesteśmy razem 3 lata i chce żeby tak zostało. nie wiem skąd ta chwila słabości, ale bardzo starałam sie and sobą panować i nie dopuściłam do pocałunku czy jakiś macanek, to przytulanie było niewinne i bardziej w stylu,, smutno mi ale nic nie możemy zrobić". Byłam trochę pijana to fakt ale wiem, ze to nie usprawiedliwienie. Kolegę lubię ale żadnych planów wobec niego nie mam.
Co sadzicie o tej sytuacji?? Bardzo źle postąpiłam?? Wydaje mi się, ze nie ma sensu mówić o tym chłopakowi skoro tak naprawdę do niczego poważniejszego nie doszło i nie dojdzie a wiem, że bardzo by to przeżył. Z jednej strony czuje potrzebę wygadania sie ale wiem ze to bardziej egoistyczna skłonność do ,,wyrzucenia tego z siebie bo mnie meczy". Co byście zrobiły na moim miejscu? ( oczywiście poza tym ze lepiej by było nie dopuścić do tańca i przytulania to wiem i żałuje)
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 18:20
chyba najlepszym kryterium tego, czy dobrze/źle zrobiłaś jest twoje sumienie.
męczą cię wyrzuty sumienia czyli coś jednak jest nie tak.
przytulanie potrafi być gorsze od seksu, zależy co się dzieje między "uczestnikami"...
moim zdaniem jedynym wyjściem w porządku jest jednak pogadać ze swoim facetem.
po pierwsze - to jedyny sposób, by pozbyć się wyrzutów sumienia.
po drugie - żadni wspólni znajomi was nie widzieli? lepiej żeby dowiedział się od ciebie, że do niczego nie doszło, czy słyszał plotki?
_________________ LEEGIAA!!!
cherrylady [Usunięty]
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 18:28
ja zdaje sobie sprawę z tego ze źle zrobiłam. Nienawidzę takich sytuacji, dlatego nie dopuściłam do pocałunku bo wiem, ze wtedy dopiero nie umiałabym w lustro spojrzeć.
Moze by mi zmalały wyrzuty sumienia ale nie wiem czy to nie egoistyczne.....
wspolnych znajomych tam nie było
Ulżyj sobie i powiedz wszystko swojemu facetowi
Sądzę, że Twój facet w głębi doceni Twoją szczerość.
cherrylady napisał/a:
wspolnych znajomych tam nie było
Co nie znaczy że ktoś Was nie mógł zauważyć na ulicy czy na przystanku.
heidhr napisał/a:
Rosemary napisał/a:
w nim zburzysz zaufanie
nie bezpodstawnie
.
Otóż to.
_________________ To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
cherrylady [Usunięty]
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 19:09
widzę ze są dwa głosy. sama się miotam pomiędzy.
jasne mogę sobie ulżyć ale czy o to chodzi?? znam mojego chłopaka wiem ze wściekł by się i to bardzo. Żałuje tego bardzo i wiem ze w przyszłości będę się jeszcze bardziej pilnować ale z drugiej strony to nie było aż tak poważne. Niestety czau nie cofnę a chciałabym Wydaje mi się, że nie można tego nazwać zdrada....
Życie jest pełne niespodzianek. Nigdy nie wiesz, co Cie czeka za zakrętem, jaka pokusa i jak się zachowasz.
Tu akurat uważam ważniejsza jest postawa cherry. Nie pozwoliła mimo wszystko przekroczyć pewnej granicy.
Dlatego uważam, że jeśli związek jest ważniejszy, łączy ich silne uczucie, to nie ma co o tym wspominać. Wyciągnąć wnioski i zapomnieć.
_________________ Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!
Wydaje mi się, że nie można tego nazwać zdrada....
A to nie jest tak, że twój chłopak powinien ocenić, czy poczuł się zdradzony, czy nie?
Czy mówić, nie wiem, to zależy od Ciebie
Dobrej decyzji, choć rozumiem, że trudna.
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Ostatnio zmieniony przez moni Czw 29 Paź, 2009 19:18, w całości zmieniany 1 raz
Nie mówić.
Ty uspokoisz swoje sumienie, ale w nim zburzysz zaufanie.
Otóż to, ja także popieram zdanie Rosemary............wyrzuty sumienia to kara za to co zrobiłaś, skoro wiesz, że to nic nie znaczy dla waszego związku, to przemilcz to i zachowaj dla siebie, na drugi raz będziesz wiedzieć czym takie mizianie się kończy i może to cię powstrzyma
zgadzam sie z Rose.
przezyłam cos podobnego i wolałabym nie wiedziec.
bo we mnie to siedzi, a moj facet czuje sie taki zajebisty, ze mi powiedział i jest taki szczery to jedno z nieporozumień, ktore miedzy nami siedzą do dziś.
jesli to nic nie znaczyło, to bez sensu jest wyskakiwać z czyms takim.
nie wiesz jak naprawdę facet zareaguje.
uwazam, ze opanowałaś to, co się działo i nie dopuściłaś do niczego gorszego, a teraz masz nauczkę i w przyszłości pewnie nie będziesz chciała tego powtarzać
ale decyzja oczywiscie Twoja.
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 20:07
Słuchajcie, wytłumaczcie mi jak to jest. Czy jak się kogoś zdradzi (tu nie chodzi mi o samą sytuację chery) i ma się wyrzuty sumienia, to naprawdę jak się powie tej drugiej stronie to one znikają? Jak już wiemy ile to bólu przysporzyło naszemu partnerowi/partnerce, to jest nam wtedy łatwiej? Serio pytam.
cherrylady [Usunięty]
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 20:10
dzięki dziewczyny za wszystkie rady
Tak się zastanawiam niby prawie każdy mówi ze szczerość to zawsze podstawa żeby o wszystkim mówić itp ale z drugiej strony sa takie sytuacje kiedy to jest bezsensu. wiem ze gdyby doszło do pocałunku to powiedziałabym bo to byłaby zdrada ale w takiej sytuacji....
skłaniam się na razie ku temu zeby nie mówić, choć jesli mnie zacznie wypytywać o imprezę to możne być ciężko
edit: pentelko tak na logikę wydaje mi się ze może nie znikają ale jednak jest człowiekowi łatwiej. Bo tak (widzę p oto swojej sytuacji) mam wyrzuty ze zachowałam się złe+wyrzuty ze nie jestem do końca szczera. choć z drugiej strony w tej sytuacji dochodzi patrzenie na ból partnera.
Głupie pytanie ale czy waszym zdaniem opisana sytuacja była juz zdrada czy udało sie tego uniknąć?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum