może trochę za bardzo się tu uzewnętrzniam, ale może szukam budujących słów.
otóż żyję z alimentów.
teraz wybieram się na studia - płatne studia, które kosztują 3000zł za semestr.
na pierwszy semestr mam odłożone, ale żeby uzbierać na drugi i kolejne przez praktycznie całe studia musiałabym odkładać miesięcznie 500zł.
licząc stancję, rachunek za telefon, internet i pigułki i te odkładane pieniądze na studia na tak zwane życie zostawałoby mi 400zł.
bardzo chcę iść akurat do tej szkoły, jej ukończenie daje wiele możliwości i nie chciałabym z nich rezygnować, ale z drugiej strony nie chcę też żyć odmawiając sobie jakichś małych przyjemności. nigdy nie musiałam mieszkać i radzić sobie sama, po tym jak wyprowadziłam się od rodziców przygarnęła mnie rodzina więc tak na prawdę nie wiem nic o życiu, stąd te moje rozkminy.
tak więc pytam - czy w większym mieście można się za tyle utrzymać? mówię tu o jedzeniu, jakimś wyjściu od czasu do czasu, najpotrzebniejszych kosmetykach (będę jeździć przynajmnej 3x w miesiącu więc i jakieś jedzenie w słoikach brałabym z domu) i raz na jakiś czas jakiś ciuch kupiony chociażby w lumpku.
jeżeli będziesz miała żarcie w sloiku od familii to myślę, że jakoś dasz rade. Moja familia jest za daleko, żebym tak często przyjeżdzała Dlatego większość siana przejadam. Ale kumpela z Torunia żyje bardzo dobrze, dzieki temu, że zarełko od rodzinki ma (bo jeździ co drugi tydzien)
Na zycie - czyli zarcie, picie, bilet miesieczny + możliwe ze niedlugo pigulki oraz jakieś wygłupy jak starczy, mam 550zł.
Gdzie będziesz studiowac? Bo myślę, że od miasta też zalezą koszty utrzymania. No i ja nie "szlajam" sie po imprezach :p jakoś przestalo mnie to bawić (starzeję się czy co? hihih no ok, to kwestia muzy i dobrej zabawy:p) Ale w/w kumpela potrafi isc kilka razy w tyg wiec mówie - to zalezy od miasta i cen w danym mieście.
pasipassion, z tego co wywnioskowałam z poprzednich postów, masz zamiar studiować w rzeszowie (jeśli nie to proszę o wyprowadzenie mnie z bledu ). moim zdaniem, jesli 400 zł zostaje Ci po odliczeniu wyzej wymienionych wydatkow to w takim miescie jak rzeszów bez problemu powinnas sobie poradzic.
ja na pierwszym roku mialam 400-450 zl "na zycie" w warszawie (przy czym oplacalam za to telefon i pigulki, internetu nie mialam). nie bylo latwo, czasem musialam sobie odmawiac kawy w cofee heven za 10 zl, ale da się. trzeba troche przewartosciowac pewne wydatki, ale to nie jest koniec swiata.
dzis na wydatki mam 600 zl, bez szalenstw, ale juz mniej musze sobie odmawiac. podkreslam, ze caly czas mowie o warszawie. a, że moj dom rodzinny miesci się na podkarpaciu to wiem, ze w rzeszowie jest duzo taniej zyc.
dasz rade passion, nie jest tak zle.
_________________ i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
ja przede wszystkim szukałabym jakiejkolwiek dorywczej pracy zaraz jak sie zaaklimatyzujesz na uczelni.
to jest zawsze parę stówek.
a jesli będziesz coś z domu mieć, to myślę, ze na wyżywienie 50-70zł tygodniowo spokojnie wystarczy, a czasem i mniej:)
o kosmetykach trudno mi sie wypowiadać, zależy ile na nie wydajesz
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Wiek: 23 Dołączyła: 06 Lut 2009 Posty: 370 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 14 Wrz, 2009 20:50
no i na studiach dochodzą takie wydatki, jak czeste ksero kupowanie jakis skryptow itd. ( tak przynajmniej jest u nas).
ale mysle,ze powinnas sobie poradzic za te 4 stówy. na pewno zdarza sie bardziej skromne miesiace , wtedy po prostu kwestia odmowienia sobie czegos i tyle
Też tak sądzę. Mama jak wyjeżdża zostawia mi zawsze koło 100zł na tydzień i pełną lodówkę, zawsze zostaje kasa, no chyba, że jakieś nieprzewidziane wydatki się zdarzą, nie wiem, weterynarz czy coś. Jak się zepnę (chcę, żeby na coś mi zostało ) to wydaję koło 20-30 zł z tego Dasz radę
_________________
I AM in shape. Round IS a shape!
No i jeśli sama będziesz sobie pichcić i liczyć, ile wydajesz, to jest szansa
właśnie pichcenie samemu sobie wychodzi najdrożej :/ chyba ze spagetti na 3 dni, czy cos w tym stylu na dłużej. ale ile mozna . Mówie, duży plus, że zarcie do podgrzania z domu :)
właśnie pichcenie samemu sobie wychodzi najdrożej :/
To zależy, co pichcisz i z czego... Jesli masz lodówkę, a najlepiej zamrażarkę, to zawsze można gotować zupy np. na kurczaku i mieć dwa dania (zupe i potem kurczaka) - albo na dwa razy. Makaron, ryż, kasze, warzywa są niedrogie. Nie obowiązkowo trzena gotować na kilka dni.
A jedzenie z domu to cudna sprawa, tylko pytanie na ile to będzie starczać. Moje znikało po 3-4 dniach
_________________ Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!
o, kolezanka sie tym zajela w douglasie, po 2 latach jest samodzielna wizazystką
a na 1 roku taka szara myszeczka z niej była potem sie wziela za siebie i za innych przy okazji
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Patka Emka, oj talentu do makijażu to bym się u siebie nie doszukiwała
z pracą to u mnie kiepska sprawa bo prawda jest taka, że jak się żyje z alimentów i ma się złośliwych rodziców to pracować nie można, chyba że na czarno. jeśli zaczęłabym pracę rodzice mogę wystosować odpowiednie pismo do sądu że pracuję i jestem w stanie sama się utrzymać. wiem, bo przechodziłam ciężkie chwile na sali sądowej i zostałam o tym poinformowana przez mojego prawnika.
i właśnie chętnie bym sobie dorabiała ale tu mam małe pole manewru. może uda mi się pozyskać "klientów" czyli dzieciaki z podstawówki czy gimnazjum na korepetycje z angielskiego ale nic więcej nie przychodzi mi do głowy...
_________________
"Non è tempo per noi che non ci svegliamo mai..."
Gejsza [Usunięty]
Wysłany: Pon 14 Wrz, 2009 21:21
passion, każdy chyba słyszał o "biednym studencie" Nie bierz tego za złośliwość, poprostu uważam, że jesli kogoś nie stać na tak drogie studia to poprostu na nie nie idzie, albo pracuje, żeby go było stać. Jak już dziewczyny pisały - trzeba sobie czasem czegoś odmówić, zejść z poziomem życia o dwa stopnie. Weź się zorientuj jakie stypendia możesz dostać (zawsze pare groszy wpadnie), socjalne, żywieniowe, naukowe itp.
Gejsza, po to założyłam ten wątek, żeby sę zorientować, czy dam radę. owszem, jak kogoś nie stać na drogie studia to się na nie nie idzie ale chcę ocenić czy jeśli zacisnę pasa to czy dam sobie radę.
bo jednak to jakie studia się ukończy ma spory wpływ na nasze późniejsze życie.
co do stypendium to można otrzymać od 20 do 40% zniżki na czesne za wyniki w nauce. oczywiście będę się starać ale przy 3 językach na raz i ilości zajęć o wiele przewyższających ilość zajęć na innych uczelniach (20h tygodniowo z jednego tylko hiszpańskiego) nie wiem, czy dam sobie radę mieć aż tak wysoką średnią.
passion, jakiś pub chętnie by cię przyjął na no kelnerkę, z tego zawsze jakaś kaska jest, umowy wymagać nie musisz, jedynie tego że dniówke bierzesz od razu
zorientuj się czy na pewno nie możesz pracować?
ja wiem że musisz się uczyć by mieć alimenty
ja mam alimenty i pracuje i jest ok, moja przyjaciółka tak samo- obie konsultowałyśmy z prawnikami, mój ojciec wie że pracuje, a i tak płaci [jakby się dało to oczywiście by nie płacił...]
zorientuj się
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum