Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sob 31 Gru, 2011 12:52
Z rodziną najlepiej na zdjęciach...
kurwa, kurwa, kurwa... nic nie jem w domu, bo mi obiady nie smakują... nie jem warzyw, mięsa prawie też nie, jedynie tyle co drobiowe mogę wiadrami żreć... ale po prostu sposób, w jaki moja matka gotuje jest nie do zniesienia... wszystko takie rozmemłane, rozciapane... ile razy mnie na wymioty zbierało to nie wspomnę... albo wynalazki różne przez które zniechęcam się do jedzenia... ważę już 47 kilo... chcę jeść ale nie mogę, matka mnie zmusza do jedzenia tego, co ona chce i wyśmiewa to, co ja jem.. paranoja. i kurwa chudnę cały czas, głodu to już nie czuję, a od wczoraj jeszcze nic nie jadłam. poza domem jem na potęgę, wszystko mi smakuje.. a w domu.. może to przez to że jak byłam mała to mnie biła za to że nie jadłam, chuj wie, mam dość
edit:
Wydzieliłam z bluzgatora, nich sobie flugi zostaną.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Guzik Pon 02 Sty, 2012 20:19, w całości zmieniany 2 razy
Marecka a Ty sama ugotować nic nie możesz? Sorry, ale chyba dostępu do lodówki Ci nie bronią? Nie pasuje co mama gotuje to sama coś ugotuj, sobie, a najlepiej wszystkim.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Sorry, ale to co piszesz brzmi cokolwiek bez sensu, nie jesz w domu, bo jej obiady Ci nie smakują, sama nie zrobisz bo skrytykuje? A śniadanie, kolacja? Też sama nie zrobisz? Wygląda to na szukanie wymówki do nie jedzenia w domu, jeśli jest tu problem, to leży gdzie indziej niż w kiepskiej kuchni.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sob 31 Gru, 2011 13:17
marecka, u mnie w domu są dwie kuchnie, mama gotuje sobie, a ja sobie. na początku miała wąty, ale jej przeszło. to okropne o czym piszesz - że biła cię za to, że nie jesz pewnie dlatego w domu ciężko ci jeść... ale warto nad tym popracować. jedzenie to podstawowy sposób do zaopiekowania się sobą - gotuj sobie tak, jak lubisz, oswajaj to, bo takie skojarzenie jedzenia z przemocą może się źle skończyć.
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 02 Sty, 2012 17:16
Zielona, zrozum, że ona się drze na mnie jak zrobię sobie do żarcia coś, co jej nie podpasuje, kurwa. przynajmniej mnie już nie bije. tylko drze się jak opętana
Zielona, taki typ czlowieka
dla mojej mamy tez nie wyobrazalne ze moglabym sobie gotowac osobno
wiec jesli bylo cos czego nie lubilam to nie jadlam, czasem sie darla, czasem mi robila cos innego (a ja tez w wydaniu mojej mamy nie wszystko lubie,)
a ciagle slyszalam wyrzuty i pretensje ze napewno jem poza domem i marnotrawie pieniadze
Ok, ale w takim razie coś trzeba z takim czymś zrobić, dla mnie to podchodzi pod maltretowanie jeśli człowiek nie może spokojnie jeść, czy w ogóle jeść. Nie wiem co, zależy od sytuacji, ale to jest znęcanie się jesli jest tak jak mówi Marecka, a nie mam powodu by nie wierzyć
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 02 Sty, 2012 18:06
Zielona, wierz mi albo nie, jak byłam mała, to pas zawsze leżał obok przy obiedzie... moja mama jest nerwowa i swego czasu brała psychotropy. jak byłam mała i miałam bałagan w pokoju to wyrzucała wszystko z szafek i rzucała we mnie książkami. przeszło jej na szczęście. ciąganie za włosy po wykładzinie też.. teraz jest tylko wyżywanie się psychicznie.
Marecka to znaczy, że nalezy uznać, że jest super bo jest lepiej? przepraszam, ja wiem, że to trudna sytuacja ale to jak dla mnie patologia, jeśli mamie potrzeba lekarza to niech do niego idzie, a nie znęca się nad dzieckiem...
To tak jakby stwierdzić, że nie leje już pasem a ręką to już lepiej.
To co opisujesz jest dla mnie straszne, uważam, że należy poszukać jakiejś pomocy dla dobra tak Twojego jak Mamy.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 02 Sty, 2012 18:14
Zielona, chodziłyśmy obie na wizyty do psychologa.. najpierw ja sama.. jak sie dowiedziała poszłyśmy razem... w domu dostałam opieprz że opowiadam obcym ludziom co się dzieje i więcej wizyt nie było.
edit: jeszcze tu doklejam cytat z marudnika, bo juz nie mogłam wydzielić. Guzik.
marecka napisał/a:
byłam dzisiaj u nowego gastroenterologa, dla dorosłych... świetna babka. mamusia oczywiscie musiala wejść na wizytę, bo przecież sama sobie nie poradzę i pani doktor powiedziała, że nie polepszy mi się, dopóki nie zrobię czegoś z nerwicą, widać, że jestem rozchwiana emocjonalnie.. mama zaczęła na mnie nadawać, że moje słowo musi być ostatnie itp jestem taka a sraka, na co lekarz: po kimś to ma..
i jutro idę do psychiatry i dietetyka..
jakoś mi tak lżej ale coś mnie w gardle ściska i te łzy same lecą, popłakałam się jak spytała się mnie lekarka czy jestem pod opieką psychologa
_________________
Ostatnio zmieniony przez Guzik Pon 02 Sty, 2012 20:20, w całości zmieniany 1 raz
marecka....
ja od dawna jak Cię czytam, to mam wrażenie, ze nie zdajesz sobie sprawy, jaka patologia Cie otacza....
Juz kilka razy zbierałam się, żeby cos o tym napisać, ale zawsze brakowało mi słów.
Uciekaj z takiego domu.
jesli musisz, wytrwaj do matury i uciekaj, jak najdalej. Albo powiedz, ze odejdziesz jeśli nie zaczniecie się leczyć OBYDWIE.
To co sie dzieje w Twoim otoczeniu - w domu, w związkach, wśród "kolegów"...
to nie jest normalne, nawet jeśli u Twoich znajomych tez tak jest.
To wszystko, wszystko sa toksyczne relacje, ludzie z problemami.
Jesli oni sie nie chcą tym zająć - trudno, ty sie nie daj pogrążać.
Widać, ze nie jesteś niemądra, tylko po prostu nie znasz innego życia...
jesteś inteligentna, młoda, przesympatyczna, nie daj sia zgnębić, zadbaj o siebie!
nie wiem co więcej mogłabym napisać, jak cos to pomożemy Ci poszukać lekarzy, tylko nigdy więcej nie przerywaj terapii!
To okropne co Cie spotykało i nie dziwie sie, ze doprowadziło to do chorób...
Nie musisz z nia mieszkać, to jest agresja i znęcanie się.
Nikt nie powinien tego doświadczać!
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 02 Sty, 2012 18:37
poplakalam sie czytajac to po prostu... chce stad uciec bo ja sie tu dusze z tymi ludzmi w tym miescie.. mam dosc.. ale to ja jestem złą córką a ona idealną matką... i tak mi wsiada na psychikę, że ja naprawdę zaczynam myśleć, że to sobie uroilam.. ale blizny mówią swoje... a słowa typu
- czemu mnie bijesz po głowie?
- zeby nie bylo widać śladów
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 02 Sty, 2012 18:39
kurwa, w końcu ktoś mi w to uwierzył, w końcu...... ludzie nie wierzyli w to... tym bardziej znając moją matkę... dl ainnych jest milusia i kochana... ale dziwi się że rodzina urwała z nią kontakt..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum