dla młodej pary to chyba standardowe "chłopiec czy dziewczynka","test na zgodność" i losowanie karteczek z zadaniami-krótko napiszę co i jak
1."chłopiec czy dziewczynka" młodzi siedzą na krzesłach tyłem do siebie,na znak wodzireja odwracają głowę w którąś stronę-jak odwrócą się w tą samą to będzie dziewczynka,jak w różne to chłopiec (lub odwrotnie-kwestia ustalenia).odwracają się tyle razy,ile chcą mieć dzieci.jeśli po którymś razie (np trzecim) jedno uzna,że nie chce mieć więcej dzieci to wstaje i zabawa się kończy.zwykle po tym następuje tzw. zbieranie na wózek,czyli okazja do tego,by każdy mógł zatańczyć z parą młodą
2."test na zgodność" młodzi nadal siedzą tyłem do siebie, każde dostaje tabliczki z napisami
ja i
on/ona.wodzirej zadaje różne pytania np "kto wziął numer telefonu do drugiego","kto robi śniadanie","kto ma fajniejszych rodziców" itp. a młodzi odpowiednio podnoszą tabliczki.od pomysłów na pytania zależy czy będzie śmiesznie.
3.zadania trzeba przygotować małe karteczki z zadaniami z życia codziennego np."to ja trzymam rodzinny portfel","to ja rządzę pilotem od telewizora","to ja zmywam naczynia".młodzi po kolei je losują i głośno czytają (spotkałam też wersję przekłuwania balonów).i tu też od pomysłowości zależy czy będzie dobra zabawa.
a na wieczór panieński to też zależy co lubi panna młoda, kto będzie zaproszony i jakim dysponujecie budżetem

półtora roku temu jako niebogate studentki zorganizowałyśmy przyjaciółce imprezę na działce-był grill,wino i pogaduchy

do tego rozwiesiłyśmy balony z zadaniami, wróżbami i śmiesznymi hasłami, które panna młoda co jakiś czas przekłuwała.wśród zadań znalazła się wspólna próba kankana, zaprezentowanie pierwszego tańca z miotłą zamiast partnera i...zasymulowanie orgazmu

w międzyczasie za karę za wszystkie nieporozumienia między nami wycisnęłyśmy jej sok z kilku cytryn, który musiała wypić, urządziłyśmy przymiarkę sukni ślubnej z papieru toaletowego a na koniec wystawiłyśmy jej certyfikat poświadczający,że nadaje się na żonę

oczywiście o północy był tort, który musiała sama pokroić w ramach trenowania do wesela.co do prezentu to był bardzo typowy-zrzuciłyśmy się na seksowny komplecik.
za to w zeszłym roku na wieczorze panieńskim kuzynki najpierw była imprezka w domu,a później wyjazd do klubu,ale z małą niespodzianką-na przystanek,zamiast oczekiwanego autobusu,podjechała limuzyna

do tego wszystkie uczestniczki pozakładały świecące rogi,a pannie młodej założono rogi z welonem,ale szczerze powiem że nie podoba mi się coś takiego.