Antyforum
dla wszystkich, którzy wiedzą, skąd się biorą dzieci i wiedzą, co robić, by się nie brały ;)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Drodzy użytkownicy! FAQ, regulamin, spis tematów i szukajka nie gryzą!! Zachęcamy do korzystania :)
 wyniki jako: posty, tematy


Zamieszkanie z facetem

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: asiek
Nie 26 Lis, 2006 20:19
Zamieszkanie z facetem
Autor Wiadomość
girl like me
[Usunięty]

Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:06 Zamieszkanie z facetem




Jak myslicie? Ostatnio mój facet mruczy cos o tym bysmy razem zamieszkali. Jestesmy ze soba od roku. Ja mam pewne obiekcje bo boje sie ze po jakims czasie bedziemy "odgrywac" stare dobre malzenstwo. Chociaz moze sie myle. A co Wy o tym myslicie? Mieszkalyscie kiedys ze swoim polowkiem??? Jakie sa Wasze opinie??
 
 
Rosemary 


Wiek: 28
Dołączyła: 28 Lis 2005
Posty: 689
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:15 


Temat, z zamiarem utworzenia którego noszę się już od jakiegoś czasu... Nie mieszkałam z połówkiem dłużej niż miesiąc, ale na podstawie miesiąca jest trudno sądzić. Dręczą mnie podobne obawy, ale bardziej: czy aby nie stracimy do siebie zainteresowania? Co powie rodzina (moja jest bardzo tradycyjna i to mnie najbardziej martwi...) i jakie argumenty można w wypadku ich negatywnej reakcji przedłożyc?
Z zainteresowaniem poczytam, co inne foremki powiedzą na ten temat :)
_________________
Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!

Misja: K.S.I.Ą.Ż.K.A. || Biżuteria & Co || photo stories || kup ciuszek na Allegro :)
 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:18 


chyba ostatnio gdzies o tym pisalysmy.. ja mieszkalam z moim ex (sytuacja nas w sumie zmusila) i mieszkam teraz jakis czas.. wiesz.. to calkiem fajna sprawa, ale z drugiej strony nie masz juz tak duzo prywatnosci, jak zapraszasz kolezanki to juz nie wtedy kiedy chcesz, tylko wtedy kiedy pasuje.. facet zwykle balagani, nie sprzata, nie pierze (zalezy od faceta ;) ) no i ogolnie poprzez spedzanie ze soba tyle czasu mozna nabawic sie ..khm.. "alergii".. chodzi mi o to, ze czasami chcesz wrocic do domku i pobyc sama, ale niestety juz nie mozesz ;)

mysle, ze zamieszkanie razem sporo zmienia.. szczegolnie w charakterze zwiazku. Juz nie ma tej fascynacji randkami, nie musisz sie umawiac, bo masz sie codziennie na wyciagniecie reki no i faktycznie moze sie zdarzyc, ze w kncu zwiazek przeksztalci sie w SDM ;)
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
girl like me
[Usunięty]

Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:19 


Dokladnie, czy nie znudzimy sie soba, nie spowszedniejemy sobie :( Nie chcialabym tego...
 
 
akto 


Wiek: 26
Dołączyła: 27 Kwi 2005
Posty: 415
Skąd: Stu milowy las
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:23 


no ale z drugiej strony, dla duzej czesci znas terazniejsze lub przyszle zwiazki sa/beda wstepem do malzenstwa czy jakiegos konkubinatu, wiec w sumie i tak kiedys zamieszkamy z tym jednym jedynym (a przynajmniej wiekszosc) i co wtedy tez sobie spowszedniejemy? snudzimy sie soba? nie bedziemy juz siebie zaskakiwac?

nie to bez sensu... ja to bym chciala z tym moim zamieszkac, ale chwilowo nas chyba na to nie stac...
_________________
Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis eorum - i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu!





 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:26 


akto, to nie tak. Chodzi o to, ze jeszcze jestesmy mlodzi i takie mieszkanie razem jest dosc powazna decyzja. Bo wtedy zaczynaja Ci przeszkadzac drobiazgi - ze ciuchy na podlodze, ze okno otwarte, ze okno zamkniete, ze nie ta muzyka, nie ten program w TV, ze za dlugo siedzisz przy komputerze, ze za malo sie uczysz etc.
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
Rosemary 


Wiek: 28
Dołączyła: 28 Lis 2005
Posty: 689
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:27 


Kolejne pytania: jak się zachować w wypadku kłótni? Jak daleko można się posunąć w kompromisach? Na razie tylko pytań i tak mało odpowiedzi.

Paulina napisał/a:
chyba ostatnio gdzies o tym pisalysmy..

Paulina, te posty zostały wycięte, bo powstał offtop gdzie nie trzeba ;) więc pisz pisz pisz! Jak długo mieszkałas z nim (jeśli możesz o tym mówić oczywiście)? Jakie były Twoje największe rozczarowania, a co się zmieniło na plus?
_________________
Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!

Misja: K.S.I.Ą.Ż.K.A. || Biżuteria & Co || photo stories || kup ciuszek na Allegro :)
 
 
szmaja 


Wiek: 29
Dołączyła: 22 Kwi 2005
Posty: 100
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 21:53 


girl like me napisał/a:
Dokladnie, czy nie znudzimy sie soba, nie spowszedniejemy sobie :( Nie chcialabym tego...


no ale kiedys razem zamieszkacie, to nie boisz sie, ze wtedy sie sobie znudzicie?
bez przesady...
przez ostatni okres praktycznie mieszkalismy razem, ale jakos tego specjalnie nie odczulam. moze teraz czuje roznice, bo nie mozemy sie tak czesto widywac, szczegolnie ze zasrana sesja pochlania caly nasz czas - jak pomieszkiwalam u niego, to przynajmniej mialam gwarancje, ze ktos mnie przytuli, jak wroce, a teraz... :(
w kazdym razie, mysle, ze warto sprobowac, szczegolnie, jak sie duzo czasu spedza poza domem!
aha... no na dluzsza mete osobne pokoje sa baardzo potrzebne (w sensie dostepu swobodnego do osobnych miejsc) - czasami sie wraca i chce sie miec czas i miejsce tylko dla siebie, czasami jedna osoba sie uczyc, a druga ma ochote cos obejrzec. wszystko jest do dogadania, ale przestrzen wydaje mi sie niezbedna.
 
 
Juliette 


Wiek: 26
Dołączyła: 27 Kwi 2005
Posty: 264
Skąd: Erfurt
Wysłany: Nie 05 Lut, 2006 22:13 


girl like me napisał/a:
Dokladnie, czy nie znudzimy sie soba, nie spowszedniejemy sobie Nie chcialabym tego...


jesli nie jestes na to gotowa i masz takie watpliowosci jak piszesz no to rzeczywiscie. Ja jestem juz prawie 4 lata razem w zwiazku i nigdy bym nie pomyslala ze jak zamieszkam z moim to mi spowszednieje, milosci sie zmienia i stosunki wzajemne tez przy zamieszkaniu razem ale moze masz podstawy by bac sie o to ze on ci spowszednieje ... Jesli w zwiazku jest szerosc i przede wszystkim milosc na pewnym dojrzalszym etapie , umiejetnosc kompromisów to i tak czy tak, nawet nie mieszkajac razem trzeba dbac i pielegnowac by nie spowszedniala a mieszkając trzeba dbac jeszcze bardziej.
No wiesz, w kategori tego np ze za kilka lat wyjdziesz moze za maz(nie mowie ze za niego ) ale za kogokolwie, czytso hipotetycznie mowiac.. bojac sie ze twoj maz ci spowszednieje po roku np albo po dwoch no to juz w ogole gorzej wiec lepiej zalozyc ze bedzie sie zylo tak , zeby nie spowszednialo. No bo w koncu o zwiazek trzeba mocno dbać i pielęgnować ;) jak małą roślinkę ;)
Wiadomo , ze w trakcie mieszkania razem, wychodza rzeczy, ktorych normalnie nie da sie zauwazyc spotykajac sie ot tak... i ze jak ktos nie jest gotowy na to w pelni to mu spowszednieje predzej czy pozniej..a to czy ty jestes gotowa na mieszkanie ze swoim to juz musisz glebiej pomyslec i przemyslec ;) to jest juz sprawa indywidualna, i chyba nie ma sensu gdybac ze ja bym sie nie wprowadzala a ktos inny tak.. sama musisz wiedziec czy tobie z tym bedzie lepiej\dobrze...
_________________
" Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
 
 
Rosemary 


Wiek: 28
Dołączyła: 28 Lis 2005
Posty: 689
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 09:00 


Cos się w czoraj działo z forum i się posypały duble naszych postów :)
Dziewczyny, a jak wasi rodzice patrzą na pomysł mieszkania/pomieszkiwania z waszymi facetami? Mieli jakieś objekcje? Czy przyjęli to jako zupełnie normalną kolej rzeczy?
_________________
Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!

Misja: K.S.I.Ą.Ż.K.A. || Biżuteria & Co || photo stories || kup ciuszek na Allegro :)
 
 
akto 


Wiek: 26
Dołączyła: 27 Kwi 2005
Posty: 415
Skąd: Stu milowy las
Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 09:08 


moi by mieli, ale to dosc specyficzna sytuacja...


*** juz jest porzadek :D
_________________
Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis eorum - i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu!





 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 10:30 


moi nie byli zachwyceni, ale nic nie mogli zrobic, wiec nawet sie nie denerwowali :D

co do tych pokoi to w pelni sie zgadzam. Mieszkanie w jednym moze byc czasami klopotliwe, zwlaszcza jesli chce sie pobyc samemu i tak naprawde nie ma gdzie.. ale prawda jest taka, ze zawsze mozna sie dogadac i mieszkanie razem wcale nie musi byc takie zle :D tyko trzeba uwazac, zeby zachowac proporcje miedzy roznymi sferami zycia :)
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
girl like me
[Usunięty]

Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 11:25 


Rosemary napisał/a:
Cos się w czoraj działo z forum i się posypały duble naszych postów :)
Dziewczyny, a jak wasi rodzice patrzą na pomysł mieszkania/pomieszkiwania z waszymi facetami? Mieli jakieś objekcje? Czy przyjęli to jako zupełnie normalną kolej rzeczy?

Ja pomieszkuje z moim bo studiuje zaocznie w miescie gdzie on mieszka. Moja mama nie miala zadnych obiekcji, nawet troche namawiala :D . Tata dowiedzialsie po fakcie ale tez przyjal to normalnie. Ale w kwestii zamieszkania nie sa juz tak optymistycznie nastawieni. Mowia ze jak sie rozstaniemy czy cos to ktores z nas bedzie musialo szukac innego mieszkania a pewnie zadne nie chialoby sie wyprowadzic.
 
 
Juliette 


Wiek: 26
Dołączyła: 27 Kwi 2005
Posty: 264
Skąd: Erfurt
Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 11:27 


szmaja napisał/a:
Dziewczyny, a jak wasi rodzice patrzą na pomysł mieszkania/pomieszkiwania z waszymi facetami? Mieli jakieś objekcje? Czy przyjęli to jako zupełnie normalną kolej rzeczy?


na krótkoterminowe okresy ,jak moi rodzice wyjezdzali na miesiac bralam go do siebie i zylismy sobie raze,bez zadnego problemu .
A poza tym sami beda pomagac mi ,prawdopodobnie od przyszlego roku w budowaniu poddasza u niego, albo budowaniu domu i mieszkanie razem to nie byl nigdy problem :D pamietam jak zdawalam z chlopakiem na ten sam kierunek studiow to moj tata mi powiedzial,ze jakbysmy sie juz razem dostali i razem juz studiowali, zeby moc razem sie uczyc , jedzic na zajecia i tak dalej to nawet sam mowil ze wtedy moze bysmy mogli cos sobie wynajac albo cus.. ale nie dostalam sie razem z nim ,nasze drogi edukacyjne sie rozeszly i pomysl tym samym tez..
Ale juz niedlugo (tylko ile to jest to niedlugo) zamieszkamy razem
A moi i jego rodzice absolutnie nic przeciwko.
no moze inaczej by to wygladalo jakbym byla z nim 5 miesięcy i bym z takim pomyslem wyjechala.. :lol:
_________________
" Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
 
 
Magda
[Usunięty]

Wysłany: Pon 06 Lut, 2006 12:43 




Najpierw mieszkałam na 38 m z rodzicami, psem i młodszym bratem.
Później mieszkałam na 55 m z teściami i z mężem.
Teraz mieszkam na 32 m z mężem i córeczką.
W każdym wypadku najważniejsza była i jest przestrzeń osobista, o której piszecie, nie tylko jako miejsce, ale też przedmioty. Ja nie porządkuję mężowi biblioteczki, chociaż aż mnie skręca (mam takie coś w sobie zaprogramowane na sprzątanie, układanie, poprawianie, nie mogę się temu często oprzeć), on nie przekłada mi rzeczy w kuchennych szafkach.
Nawet tam, gdzie jest mało miejsca, da się tak zorganizować życie codzienne, żeby było si (pozwoliłam sobie użyć zwrotu Didoka :) ). Wszystko jest kwestią dogadania się zwłaszcza na samym początku.
Nigdy nie miałam okazji mieszkać sama (nie liczę tych kilku razy, gdy zostawałam sama na dzień, dwa, trzy), więc mieszkanie z kimś to dla mnie stan naturalny.
Najtrudniej było dogadać się z teściową, chociaż obie bardzo się starałyśmy zażegnywać konflikty już u źródeł. Jakie tam konflikty :P , w sumie były to drobne nieprzyjemności, że odłożyłam coś nie na swoje miejsce, albo że zrobiłam coś tak, a nie inaczej. Jak się mieszka z kimś obcym, który w domu miał inne nawyki, to trzeba się dotrzeć. Kimkolwiek ten obcy by nie był: ukochanym facetem, współlokatorką czy teściową.
Jestem przeciwna pomysłowi zamieszkania razem w przypadku, gdy jedno z was ma wątpliwości. Ma być bez wątpliwości, bo mogą się one przerodzić w jakieś lęki i niepotrzebne kłopoty.
A co do nudzenia się sobą... Dopóki masz czas, miejsce, czynności, przyjemności, znajomych only for you, to wam nie grozi. Fakt, mieszkając razem trzeba się bardziej starać, jak napisała Juliette, pielęgnować ten związek, jak roślinkę. Teraz facet się za tobą nie stęskni, bo ma cię na wyciągnięcie ręki. Znika gdzieś to przyjemne napięcie związane z oczekiwaniem na spotkanie. Pryska czar, gdy on rankiem zobaczy cię wyglądającą, jak ósmy pasażer Nostromo, z oddechem Bazyliszka, a ty jego, gdy dusi sobie pryszcze (może głupi przykład). Zawsze można sobie z takich rzeczy pożartować, ale brak jakiejś takiej zmysłowości, nie wiem, jak to nazwać, romantyczności (?) z czasem staje się powszechny.
Mieszkanie razem ma dobre strony, o ile oboje jesteście na tyle elastyczni, żeby wypracować wspólną codzienność (ja nadal pracuję nad skarpetkami na środku pokoju, albo wkopanymi głęboko pod łóżko :evil: ). No i napraaaawdę dobrze jest mieć blisko siebie ukochaną osobę :D i wspólnie rozwiązywać bytowe problemy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Wersja do druku

Skocz do:  
Marzenia | Wiedźmaty Kociołek | dzikOń | Bydgoszcz

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
odwiedziny z innych stronstatystyki dzienne
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl




Popularne tagi
ważka  witaminy a tabletki anty  erdomed  exacyl  nolicin  nadciśnienie  naturalna metoda antykoncepcji  sylwia  5 zamiast i  jajeczkowanie  tabletki a trądzik  rozpoczęcie stosowania tabletek w połowie cyklu  hamonet  krople do uszu  klacid uno  lavex  yaz brak krwawienia  kylie  brązowe upławy  włosy  lubrykant  postinor duo i jego skutki uboczne  fitohormony  zmiana godziny  wydłużona przerwa  augmentin  krwawienia  podczas okresu  real feel  plamienie 4 opakowanie  mięta  BOLESNE JAJECZKOWANIE  plastry  ocet  kraków ginekolog  podpaski  patentex oval ie  tabletki dla mężczyzn  hcg we krwi  gęsta wydzielina  hedone  pominięte  brazowe plamienie  novynette a okres  ulotki  lubrykanty  ciąża po yasmin  polopiryna  coldrex  Hello  thiocodin  ibuprom zatoki  ból podczas gry wstępnej  dina  minesse  firanki  torbiel na jajniku  komu  Rigevidon  gotowanie  durka  yasminelle  gumka pękła  czerwone wino  sex rodzeństwo  zmiana z yasmin na cilest  qwerty  8 dni przerwy  ibs  tabletki+a+xyzal  pominięta pierwsza tabletka  niepełnoletnia  zmiana tabletek na nuvaring  enzymy trawienne  mycosyst  rfsu  xanax  guzek piersi  wymioty a tabletka  ciąża tabletki  novynette a ciaża  antykoncepcja bez 7 dniowej przerwy  olaira  wykresow  defense  bol przy stosunku  Y 300  ortanol  antybiotyk w przerwe  adrenalina  duphaston  kolka  oregano h 97  jaki tytul  NPRze  metoda angielska  bobo  macmirror  wkładki wewnątrzmaciczne  wziełam 2 tabletki 
Strona wygenerowana w 0.12 sekundy. Zapytań do SQL: 13