To sie nazywa fachowo "nerwica jelitowa", tez to mam jak gdzies jade. Kiedys jezdzilam na weekend (na poczatku naszego zwiazku) do mojego Micha i co? No i nic, kurcze, moglam sie zalatwic dopiero jak wrocilam do domu. A imprezowalismy jak sie patrzy i nawet (no, wiecie

) kac-kupa nie chciala sie pojawic
Ehh jak siostra oglada reklamy w stylu wez pan tabletke zebys mogl posiedziec na plazy to sie smieje, a ja z checia wynalazlabym taka tabletke co to likwiduje nerwice