liska, ja długo nie wierzyłam w moje włosy, dopóki nie spotkałam pewnego dnia mojego obecnego fryzjera

aczkolwiek ostatnio coś narozrabiał trochę (próbował mnie przekonać na inną fryzurę, i tak z jednej strony dalej ją noszę, bo iść mi się do niego nie chce, a z drugiej strony ciągle na nią psioczę, a z trzeciej, to sobie myślę, że aktualnie mogłabym je zapuścić..), tak czy inaczej, okazuje się, że da się zrobić sporo. Ale oczywiście zgodzę się, że nie z każdych włosów da się zrobić każdą fryzurę, w tym sensie, że są inne "repertuary" dla włosów takich, śmakich, owakich..