daja do myslenia wasze wypowiedzi.
Ja jestem, albo zaczynam byc, z kims na odleglosc. I nie jestem w stanie pozbyc sie zazdrosci niestety, zaczynam miec obsesje, jak tak dluzej pojdzie to chyba postaram sie nauczyc hackowania...
on potrafi byc naprawde wspanialy, i na zywo, i przez net... ale z drugiej strony czasami o cos go prosze, cos waznego dla mnie, a on "nie ma czasu"... a potem widze ze w tym czasie strzelal "like" na zdjecia jakiejs laski na Facebooku
Nie mialam czasu poznac jego wszystkich znajomych, wiem ze faktycznie jest niesamowicie zajety, w sumie to jego kreatywnosc mnie kreci wlasnie, ale jak dlugo mozna faceta tlumaczyc?
wkurza mnie, ze nie mowi mi o takich "szczegolach", jak to ze zmienilo mu sie miejsce konferencji z Madrytu na Barcelone - a ja akurat do Barcelony moglabym w tym momencie sie przeleciec, moglibysmy sie zobaczyc, tylko mu do glowy nie przyszlo...
i chyba nawet bardziej poprzeszukiwalabym mu wszystko zeby poznac jego zycie... plany... prace... niz przez dziewczyny. naprawde kusi mnie przejrzenie jego poczty, kont spolecznosciowych, historii korespondencji... tyle ze nie wiem jak

ale chyba juz jestem blisko szukanie jakis informatycznych pomocy