Uważam, że czasami powinno się sprawdzić partnera. Jeśli nic nie będzie co zagrażałoby związkowi, coś czego nie mógłby powiedzieć, to nie zrobi afery, nie będzie miał żadnych pretensji. Zwłaszcza, jeśli jest to związek dłuższy stażem - wtedy nie powinno być żadnego problemu, bo co, w małżeństwie też tak by było? "Zostaw, to moje, nie ruszaj!"
A potem dziwne, że się "żona o wszystkim dowiaduje ostatnia"... Czasem kontrola jest potrzebna, pomaga to w robieniu czegoś niestosownego, co zaszkodziłoby partnerowi. A po co?
W związku nie powinno być miejsca na sekrety.
Godność? Szperanie w ukryciu, to może i odpada, ale jeśli partner o tym wie? Co za utrata godności?
Kończ to póki nie jest za późno, póki nie jesteś mocniej zaangażowana. Wprowadzisz się do niego np. i co, będziecie dalej w trójkę mieszkać? Przyjdziesz do niego, a ona będzie paradować po domu?
Natalenka mamy zupełnie inne spojrzenie na związek.
natalenka napisał/a:
Czasem kontrola jest potrzebna, pomaga to w robieniu czegoś Niestosownego, co zaszkodziłoby partnerowi. A po co?
nie rozumiem, mogłabyś rozwinąć?
natalenka napisał/a:
bo co, w małżeństwie też tak by było? "Zostaw, to moje, nie ruszaj!"
Nie, u mnie w małżeństwie jest tak, że każdy ma prawo do prywatności. Szanuję mojego męża i siebie, nie sprawdzamy sobie telefonów, maili i innej prywatnej korespondencji.
Nawet do głowy by mi nie przyszło spytać męża, czy mogę przejrzeć jego telefon, chyba spaliłabym się ze wstydu, a on miałby niezły ubaw
Uważam to za dziecinadę, nadkontrolę i brak zaufania. Nie chcę, aby mnie sprawdzano, nie jestem dzieckiem
Jeśli zaś o godność chodzi, to myślę, że od początku nie zgodziłabym się na trójkąt, właśnie z powodu godności
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Ostatnio zmieniony przez moni Pon 17 Sie, 2009 13:20, w całości zmieniany 1 raz
Uważam, że czasami powinno się sprawdzić partnera. Jeśli nic nie będzie co zagrażałoby związkowi, coś czego nie mógłby powiedzieć, to nie zrobi afery, nie będzie miał żadnych pretensji. Zwłaszcza, jeśli jest to związek dłuższy stażem - wtedy nie powinno być żadnego problemu, bo co, w małżeństwie też tak by było? "Zostaw, to moje, nie ruszaj!"
A potem dziwne, że się "żona o wszystkim dowiaduje ostatnia"... Czasem kontrola jest potrzebna, pomaga to w robieniu czegoś niestosownego, co zaszkodziłoby partnerowi. A po co?
W związku nie powinno być miejsca na sekrety.
Godność? Szperanie w ukryciu, to może i odpada, ale jeśli partner o tym wie? Co za utrata godności?
Kończ to póki nie jest za późno, póki nie jesteś mocniej zaangażowana. Wprowadzisz się do niego np. i co, będziecie dalej w trójkę mieszkać? Przyjdziesz do niego, a ona będzie paradować po domu?
a gdzie miejsce na zaufanie?
_________________ welcome to our world, we are the wasted youth and we are the future too.
Natalenka mamy zupełnie inne spojrzenie na związek.
natalenka napisał/a:
Czasem kontrola jest potrzebna, pomaga to w robieniu czegoś Niestosownego, co zaszkodziłoby partnerowi. A po co?
nie rozumiem, mogłabyś rozwinąć?
Grunt, to się dobrze czuć w danym związku i jeśli to obojgu nie przeszkadza Mniej istotne, na jakich zasadach on się opiera. Ja uważam tak, kto inny inaczej.
Hmm łatwo jest zatracić granicę, w której można by skrzywdzić partnera, zwłaszcza na początku. Świadomość o tym, że partner może się dowiedzieć czegoś, machinalnie karze nam tego zaprzestać.
stotka, zaufanie nie rodzi się od początku, trzeba na nie zapracować.
I też nie popadajmy w paranoję: jeśli chcę skorzystać z telefonu faceta (rozładowana bateria, brak kasy na koncie, jakiś kontakt), po prostu go biorę i nikt nie ma pretensji. To samo działa w obie strony.
Zresztą - to całkiem inny temat niż problem autorki
Ach, czyli twoim zdaniem, utrzymaniu związku pomaga strach partnera, że coś może się wydać?
Dlaczego zaraz strach? Raczej dobro drugiej osoby. Nieraz jest tak, że nam się wydaje, że nic niestosownego nie robimy, jednak partnera to może zaboleć. Dopiero jak to sobie uświadomimy, bądź odwrócimy sytuację (że to partner by tak się zachował) możemy to zrozumieć.
Ja uważam, że to co robię w danym momencie, w tej samej nawet chwili może to robić mój partner. A mnie to by oburzyło? Zezłościło?
Zaufanie - podam przykład: spotykasz obcą osobę, od razu zapraszasz do domu, zostawiasz samą w pokoju, gdzie na wyciągnięcie ręki jest biżuteria, pieniądze? Raczej nie. Ale gdy się pozna daną osobę, zaufa jej - wtedy nie ma problemu. Podobnie w związku.
Właśnie... zaufanie w związku. A ja wierzyłam ślepo w to wszystko, co on mówił. I w sumie dalej wierzę i mam nadzieję, że ta jazda ze zdradą (opis w bluzgatorze ) jest tylko jednym wielkim nieporozumieniem. Mimo wszystko... myślę, że zaufanie jest jedną z najważniejszych rzeczy w związku.
natalenka napisał/a:
stotka, zaufanie nie rodzi się od początku, trzeba na nie zapracować.
A kto ci tak powiedział?
Ja też tak uważam. 'A kto ci tak powiedział'-czyli ufasz każdemu? Przechodniowi na ulicy tak samo, jak mamie, facetowi czy mężowi? Logiczne, że na zaufanie trzeba zapracować, udowodnić, pokazać swoją lojalność względem drugiej osoby.
Tak, jak pisałam przed podzieleniem tematu-chłopak mojej przyjaciółki ją zdradził i teraz go sprawdza. Też robi źle? Przyznam się, że dopóki z nią nie porozmawiałam na ten temat, to uważałam, że postępuje niewłaściwie, że w taki sposób nigdy ponownie mu nie zaufa, ale... Zrozumiałam, że w ten sposób ona upewnia się, że chłopak jest względem niej lojalny, że jej nie zdradza. W obliczu zdrady podejście do zaufania zmienia się całkowicie...
Ja ufam swojemu facetowi, wiem, że mnie nie zdradzi, bo mnie kocha ponad życie. Co nie zmienia faktu, że jestem o niego zazdrosna, zwłaszcza wobec jednej takiej...
Okej, to twój sposób na związek
W moim odczuciu sprawdzanie prywatnej korespondencji jest pewną formą przemocy.
natalenka napisał/a:
Nieraz jest tak, że nam się wydaje, że nic niestosownego nie robimy, jednak partnera to może zaboleć.
Nie uchronisz się przed takimi sytuacjami, tym bardziej przeszukiwaniem czyjegoś telefonu.
natalenka napisał/a:
Świadomość o tym, że partner może się dowiedzieć czegoś, machinalnie karze nam tego zaprzestać.
Ale dlaczego, mamy zaprzestawać "robić coś" jeśli nie robimy niczego złego? Nie mamy nic na sumieniu? Nie rozumiem?
natalenka napisał/a:
Dlaczego zaraz strach? Raczej dobro drugiej osoby
Bo jeśli robimy "coś złego" i zaprzestajemy, bo mamy świadomość tego, że nasza "ukochana" się dowie, to nie dlatego, że mamy jej dobro na względzie tylko dlatego, że boimy się, że coś się wyda.
Nadkontrola nie poprawia jakości związku, wręcz przeciwnie. Jeśli partner chce nas zdradzić i tak to zrobi, czy będziemy go kontrolować, czy nie. Umówmy się, że nie mamy wpływu na to co robią inni
Mam do Ciebie pytanie? Nie masz nic przeciwko temu, aby twoja mama przeszukiwała Twój telefon?
Szczerze powiem, twój punkt widzenia to dla mnie kosmos.
anek napisał/a:
Ja też tak uważam. 'A kto ci tak powiedział'-czyli ufasz każdemu? Przechodniowi na ulicy tak samo, jak mamie, facetowi czy mężowi?
Myślałam, że rozmawiamy o zaufaniu w związku
I szczerze powiem, że to całe zaufanie zmieniało się w miarę upływających lat, nie było stałe, czasami ufałam bardziej, czasami byłam czujna, że tak to nazwę. Jednak na początku naszej znajomości, naszego bycia razem zufanie było "największe"
I fajnie, że ty też tak uważasz, jednak jest sporo osób, które patrzą na to inaczej i jeszcze inaczej
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Ostatnio zmieniony przez moni Pon 17 Sie, 2009 14:44, w całości zmieniany 1 raz
Moni, wybacz, ale to pytanie o mamie jest troszkę bez sensu. Czy Twoi rodzice też wiedzieli wszystko o Tobie, co robisz, z kim, co myślisz? Wątpię. Rodzice to rodzice, partner to partner. A ja miałabym tylko coś przeciwko temu, ze względu na prywatne zdjęcia, których nie chciałabym, aby ktoś oglądał.
Moni, wybacz, ale to pytanie o mamie jest troszkę bez sensu.
Dla mnie nie jest bez sensu ale wybaczam
Dla mnie partner to też osoba, która ma swoje życie i nie chciałabym wiedzieć o nim "wszystkiego". Nie chciałabym też być w taki sposób kontrolowana ani przez rodziców ani przez partnera. Mój świat to mój świat, mam prawo do prywatności i nie zamierzam wszystkim dzielić się z partnerem.
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Dla mnie zawsze ślub oznaczał łączenie obu światów w jeden, gdzie już nie ma "ja", "ty", tylko "my". Gdzie sprawy się łączą, problemy są wspólnymi problemami, a życie jest dzielone z drugą osobą.
Ale jeśli Wam to odpowiada, niech każdy żyje jak chce. Byle był szczęśliwy.
Dla mnie zawsze ślub oznaczał łączenie obu światów w jeden, gdzie już nie ma "ja", "ty", tylko "my".
Brrrrrr, nigdy w życiu nie chciałabym być w takim związku
Ja wolę wspólny świat, wspólne życie i prawo do istanienia też światów indywidualnych, które w żaden sposób nie wpływają negatywnie na związek, ale w sposób pozytywny rozwijają każdego z partnerów
W każdym razie moje ja i jego ja musi trwać
U nas się to sprawdza, w tym roku będziemy obchodzić 18 rocznicę związku.
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Ostatnio zmieniony przez moni Pon 17 Sie, 2009 15:00, w całości zmieniany 1 raz
Dla mnie zawsze ślub oznaczał łączenie obu światów w jeden, gdzie już nie ma "ja", "ty", tylko "my". Gdzie sprawy się łączą, problemy są wspólnymi problemami, a życie jest dzielone z drugą osobą.
I ma się jedną pracę, jednych znajomych ?
Tak się nie da ...
To zawsze łączenie dwóch odrębnych osobowości, które mają część wspólną - ale się nie pokrywają i nie zlewają w całość... każdy pragnie być odrębną osobą. Czy chciałabyś byś ciągle o coś oskarżana i sprawdzana? Żeby ciągle ci ktoś zaglądał w telefon?
Z reszta ja w zakresie zaufania popełniłam wiele błędów, wciąż się uczę w praktyce szanować czyjąś niezależność ... nie zawsze wychodzi. Jednak prawdą jest, że największe zaufania w moim związku było na początku. Teraz akurat jestem na etapie bycia "czujną" i bardzo wiele się uczę ... mimo swoich problemów z zaufaniem z różnych powodów.
_________________ Nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem.
Ja sie zgadzam z moni. nigdy nie sprawdzalabym poczty/skrzynki email/telefunu/itd partnera.
To kwestia i godnosci i honoru i zaufania ale tez wychowania.
Nikt mi nie grzebał w rzeczach nigdy i ja do dziś nie moge ogarnac jak mama mojego chlopaka mu coś tam sprawdza w pokoju, przenosi rzeczy czasem itd.
Moich listow tez nikt nie otwieral i chwala moim rodzicom za to. nauczylam sie szacunku dla cudzej wlasnosci.
aha,a co do slubow to tez podzielam stanowisko moni. kiedys myslalam, ze robie blad i probowalam wiecej dzielic z chloapkiem ale po propstu nie wyszlo, byly klotnie, placz i trzaskanie drzwiami.
wspolna przestrzen- jak najbardziej, byle tylko miec tez jakas wlasna.
taki model w ogole jest ponoc najzdrowszy, bo w przypadku rozpadu zwiazku nie czuje sie ze wali 'caly swiat' (bo wszystko bylo wspolne) tylko jakas czesc, a to co bylo nasze zostaje.
_________________ the trick is to keep breathing
Good things come to those who wait.
Ostatnio zmieniony przez kota Pon 17 Sie, 2009 15:12, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum