gdy chodzilam do liceum mialam najlepsza w swoim zyciu forme i odpowiedni sposob zywienia
- uprawialam duzo sportu- w szkole 10h w-f w tyg (w tym basen), dodatkowo 4 treningi w tyg i na weekend mecz (w tym silownia, sauna, bieganie etc.)
- regularne posilki i niezbyt obfite- mieszkalam u internacie, gdzie bylo pelno plywakow i lekkoatletow, wiec kazdy byl skazany na jedzenie robione pod nich
- do tego picie wody mineralnej niegazowanej i herbatki pu -erh i herbatki mietowej, zazywanie witamin, odzywek i l-karnityny
przede wszystkim bylam szczuplejsza i sie leiej czulam, nie mialam problemow z internsywnym ruszaniem sie itd.
teraz to sprawa wyglada inaczej. ze sportem mam do czynienia tylko i wylacznie rekreacyjnie i przede wszystkim raz w tygodniu, z jedzeniem to tez roznie bywa...