Cóż, to mój pierwszy tutaj, ale w sumie, czemu by nie ;]
Byłem akurat u dentysty jakoś rok temu ostatni raz. Na kanałowym. Czaicie aluzję ?
A tak serio - jesli to pomoże to opiszę. Zatrucie zęba jest dośc bolesne (tzn. akurat mnie nie bolało za bardzo, samym strachem się zniecuzliłem ;]), polega na odkryciu nerwu - najbardziej wrażliwego miejsca w Twoim ząbku i przyklejeniu do niego takiej fajnej substancji, która piecze, pali, swędzi i ch** wie co jeszcze, jak na domiar złego, gdzieś tak po paru minutach dopiero. Wychodzisz od dentysty, to prawdopodobnie powinnaś własnie przeklinać tego skur**syna za ból jaki spowodował i za to, że za dwa tygodnie kazał ci przyjśc ponownie. Polecam przyjść za 3 tygodnie by sie bolesnie nie przekonać, że nerw jeszcze żył. Po tym czasie siadasz znowu na fotelu i dentysta zdejmuje wątłą osłonkę z tej nałożonej trucizny i przygotowuje specjalne narzędzie tortur - miniaturowe wiertełko, którym wyboruje Ci dziurę głęboko aż w dziąsło. Później Ci to zabetonuje i masz spokój z zębem. Przynajmniej teoretycznie, bo jak powiedziane było (chyba, że mi sie przywidziało) dbać o takiego zęba trzeba jeszcze lepiej. Znacznie szybciej żółknie od reszty (ja mam pewnie dość nie zdrowe uzębienie, ale myślę, że na razie skutecznie je szczotkuję), ma tendencję do kruszenia i plomba może najzwyczajniej odpaść...
Miałem tak robioną lewą górną 4 i była właśnie z tym jazda ;]
Ogółem z tego co czytałem na necie - lepiej poszukaj sobie w swoim mieście lub w okolicy, do której łatwo Ci dojechać dentysty oferującego narkozę i inne specjalistyczne zabiegi, a przy wyborze dentysty zawsze kieruj się rozsądkiem - jeśli ma czyściutki zadbany gabinecik, który jest po prostu sterylny, to raczej zna się na swojej robocie (nie zaniedbuje szczegółów).
Tyle mojej rady i Good Luck.